Sylwetka architekta: Nini Andrade Silva

Do tej pory nie prezentowałam na swoim blogu zbyt wielu wnętrz… tak wiem, prowadzę bloga wnętrzarskiego. Moim celem było jednak wyłamanie się ze schematu, w jakim umiejscawia się blogi wnętrzarskie. Ciągle liczę również, że mój blog zapełni się wkrótce zdjęciami z moich własnych realizacji (jeszcze trochę czasu to zajmie, bo w końcu dopiero parę miesięcy temu zaczęłam prowadzić firmę) i to na ich przykładzie będę mogła opowiedzieć Wam, co w danym projekcie było ciekawego, co nietypowego, co sprawiło mi największą trudność, a co przyniosło nieopanowaną radość. Dziś jednak wpiszę się w ogólnie przyjęte mniemanie o blogach wnętrzarskich i przestawię Wam kilka wnętrz. Będą to wnętrza autorstwa pani architekt z Lizbony – Nini Andrade Silva. Dlaczego o niej napiszę? Poznałam ją osobiście w zeszłym tygodniu podczas konferencji w Warszawie i wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Nini projektuje z… miłości. Taką właśnie ideę niesie wraz ze swoimi wnętrzami. Dużą część swojego życia spędziła podróżując po całym świecie, rozmawiając z ludźmi, obserwując ich sposób i styl życia. Projektując hotele, restauracje czy inne wnętrza publiczne szuka inspiracji w danym miejscu, rozmawiając z mieszkańcami, dowiadując się co jest dla nich ważne, co jest ich dziedzictwem kulturowym. Najwięcej pomysłów czerpie z natury. Owoc figi czy prosty kamień mogą stać się dla niej początkiem czegoś niezwykłego, czegoś co nada charakter całej przestrzeni, będzie zachwycać i zapierać dech w piersiach. Nini nie podąża za trendami, to ona je kreuje. A co jeśli inwestor nie jest przekonany do szalonego pomysłu pani architekt? Nini daje mu czas, aby mógł oswoić się z jej koncepcją i prosi o… zaufanie. To zaufanie do jej niecodziennych wizji przyniosło wiele niepowtarzalnych i oryginalnych projektów… Cóż, pewnie nie trudno jest zaufać wizjonerce, jeśli ma już wyrobione na całym świecie nazwisko, sławę, renomę i bogate portfolio nietuzinkowych realizacji. Nie można jednak odmówić Nini tego, że na to wszystko sobie zapracowała. Nie śmiem się w żaden sposób do niej porównywać, a jednak spotkanie z nią dało mi motywację i nadzieję… bo Nini kazała uwierzyć. W to, że każdemu z nas się uda. W końcu ja też jestem marzycielem, mam swoją wizję, swój własny pomysł na świat… i wierzę, że mnie też się uda.

The Beautique Hotels Figueira, Lizbona, Portugalia

B.O.G Hotel Bogota, Kolumbia

Zdjęcia via Archilovers.

Maria Podobińska-Tuleja

cropped-proste_wnetrze_logo-011.jpg

Advertisements