Frank Lloyd Wright i ja

Pytanie: cóż ja mogę mieć wspólnego ze słynnym Frankiem L. Wrightem? Postacią, która zapisała się w tak wspaniały sposób na kartach architektonicznej historii? Ja już od podstawówki nienawidziłam historii. Pani S. największy postrach w naszej szkole skutecznie mnie uprzedziła i zniechęciła do tego przedmiotu. W liceum było troszkę lepiej. Nie bałam się jej, po prostu jej nie lubiłam. Zaczynając studia byłam przekonana, że nigdy więcej nie przyjdzie mi uczyć się dat, wydarzeń, nazwisk – w końcu wybrałam bezpieczny techniczny kierunek. Życie jednak zaskakuje człowieka nie raz. Gdy w 2011 roku rozpoczęłam Szkołę Wnętrz i Przestrzeni okazało się, że jednym z moich przedmiotów będzie Historia Wnętrz i Mebla. O nie! Pomyślałam. Tylko nie nauka, zakuwanie i zapominanie dat. Pierwsze zajęcia były ciężkie – starożytne historie, Egipt, pierwsze cywilizacje – wcale mnie to nie interesowało i cóż to miało wspólnego z obecnym wyglądem wnętrza? Z zajęć na zajęcia opowieści o wnętrzach, meblach i ich twórcach zaczęły mnie wciągać. I to tak bardzo, że oprócz obowiązkowego materiału kupiłam sobie wielką księgę pod tytułem „Historia Wnętrz” oraz dokładnie przestudiowałam wszelkie możliwe strony internetowe o historii meblarstwa. Nauka historii stała się dla mnie przyjemnością. Miałam ogromną satysfakcję, że wiem, kto zaprojektował dane krzesło, jaka była jego filozofia, co się działo w danym momencie na świecie i jak to wpłynęło na obecny wygląd naszych domów i mieszkań. Po skończeniu Szkoły miałam niestety krótką przerwę w studiowaniu kart historii i między innymi postanowiłam dlatego stworzyć cykl artykułów pod tytułem „Klasyki designu” – aby odświeżyć i uporządkować swoją wiedzę, ale również aby móc podzielić się nią z innymi. Zaczęłam od krzesła Barcelona Ludwiga Mies van der Rohe. Należał on wraz z Walterem Gropiusem, Le Corbusierem i Frankiem Lloydem Whightem do pionierów „ruchu nowoczesnego”. Nie będę opowiadać historii ich życia, pisać o wszystkich ich projektach i skupiać się na detalach – chcę tylko przywołać te rzeczy, które są dla mnie kultowe i o których wydawało się mi, że wszyscy słyszeli i wiedzieli od dawna…. a jednak okazuje się, że nie!

Wczoraj wraz z moim szwagrem i naszymi dziećmi budowaliśmy różne konstrukcje z drewnianych klocków. Powstała studnia, wieża, moja klocuszki ułożone obok siebie (moja Zuzia nie powiedziała, co architekt miał na myśli, bo opanowała tylko słowa mama, tata, lala miś i ryż), a ja zrobiłam…. Fallingwater! Ależ co? Nikt nie miał pojęcia co to takiego jest. Wiem! Koniecznie muszę o tym napisać.

Ten dom powstał tak dawno temu. Wydawałoby się, że opatrzył się wszystkim, a rozpowszechnianie jego zdjęć nie stanowi nic oryginalnego. Nic bardziej mylnego. Falling Water zachwyca po dziś dzień. Nawet kilka dni temu znalazłam jego zdjęcia w przepięknej jesiennej oprawie na jednym z największych portali architektonicznych na świecie. To o czymś świadczy. Dlaczego ja nie miałabym o tym napisać i przez chwilę moje nazwisko nie miałoby się znaleźć na jednej stronie z mistrzem. Mistrzem, który to zaprojektował wiele surowych wnętrz, w których kamienne ściany zestawił z gładkimi tynkami, naturalnym drewnem oraz zróżnicowanymi oknami oraz umieścił w nich meble swoich projektów o bardzo oszczędnym detalu dekoracyjnym. Wnętrza proste, a równocześnie luksusowe, inspirowane kulturą japońską i czerpiącą z niej poprzez wprowadzenie kolorowych tkanin, roślin, czy innych przedmiotów przywiezionych z tego kraju. Niewątpliwie najsławniejszym projektem domu Wrighta jest Fallingwater, wpisujący się w wyznaczniki jego stylu lat późniejszych. Budynek powstał w 1936 roku dla rodziny Kaufmannów na zalesionym terenie Bear Run w Pensylwanii koło Pittsburgha. Nadwieszane betonowe tarasy nad wodospadem w otoczeniu malowniczego lasu sprawiają, iż dom ma niezwykły urok, przywodzi na myśl romantyczny nastrój. Proste tarasowe wsporniki, wąskie okna w cienkich ramach, wnętrza w kamieniu, z meblami w naturalnym drewnie umiejscowione na tle otaczającej je przyrody urzekają do dziś i stanowią inspirację dla wielu współczesnych projektów. Fallingwater obecnie jest udostępniony dla zwiedzających.

Meble Franka Lloyda Wrighta

Inne ciekawe i mające ogromne architektoniczne znaczenie projekty Wrighta to Johnson Wax Building (Racine, Wisconsin, 1936-39) oraz Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku (1942-60).

Maria Podobińska-Tuleja

cropped-proste_wnetrze_logo-011.jpg

Źródło zdjęć: Pinterest

Wsparcie merytoryczne: John Pile i jego „Historia Wnętrz”

Advertisements